niedziela, 13 października 2013

#1

                                    "- Dlaczego jesteś sama?
                                     - Taki mój urok." 



Niezbyt dokładnie przyglądając się barmanowi, drobna brunetka prosi o kolejną szklankę grejpfrutowego soku. Sama do końca nie wie, czemu na miejsce czekania na swoją przyjaciółkę i ekipę, wybrała ten bułgarski pub. Na zewnątrz, może i jakoś wyglądał, ale w środku nic nadzwyczajnego. Kątem oka zerka tylko na czerwone ściany pomieszczenia, na co wzdychając ciężko, zanurza swoje malinowe usta w soku. 
Nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest bacznie obserwowana. U progu pub'u, stoi jej jasnowłosa przyjaciółka, a za nią siatkarze, którym Alicja pokazuje skinieniem głowy sylwetkę Eleny.

Znudzona opieram brodę na splecionych palcach, po czym mimowolnie spoglądam na regał z licznymi butelkami alkoholu. Jak tak dalej pójdzie, to ten cały zakład z Alą zwyczajnie szlak trafi. 
Nie mogąc się powstrzymać, już mam wymówić nazwę zakazanej mi cieczy, gdy w tej samej chwili ktoś mocno mnie do siebie przyciska. 
- Zostawić ciebie samą! - Śmieje się blondynka, na co ja jedynie prycham pod nosem. 
- Nic a nic się nie zmieniła! - Wtóruje jej brat, Ignaczak, czochrając moje włosy. Chciałam już coś powiedzieć, odpyskować ale po raz kolejny przerwały mi uściski ogromnych mężczyzn. I tak, przechodziłam jak jakaś lalka z rąk do rąk, słuchając w między czasie komplementów i innych pierdół, na które jedynie śmiejąc się, przewracałam oczami. 
- A do mnie to już się nie podejdzie, tak? - Na widok miny Amerykanina, uśmiechnęłam się słodko i poklepałam go po ramieniu. 
- Skąd. Ja nigdy bym nie zapomniała o takim upierdliwcu jak ty, Lotman. - Przyjmujący uśmiechając się szeroko przytula mnie do siebie. 
- Nadal jesteś małą złośnicą. 
- A ty nadal jesteś dużym kretynem. 
- Taka mała, a jaka agresywna. - Paul rzuca rozbawione spojrzenie na stojącego obok niego przyjaciela. - Tak w ogóle, to poznajcie się. Elena, to jest Matthew. 
- Ale możesz mówić Matt. - Brunet podając mi swoją dużą dłoń, uśmiecha się ciepło. 
- A więc to ty jesteś tym najlepszym przyjacielem Lottiego? Powiedz mi, jak ty z nim wytrzymujesz? 
- Łatwo. On w Polsce, ja w Rosji. - Śmiejąc się puszcza oczko, by zaraz potem oberwać sójką w bok od Paula.
- Oboje jesteście siebie warci, gówniarze. 

Koniec. Złoto Ligi Światowej zdobyli Polacy. Pierwsze w historii. Amerykanie, mimo przegranej cieszą się z srebra. 
Jeden z nich zerka na trybuny, aby sprawdzić czy aby na pewno się zjawiła. Uśmiecha się pod nosem na jej widok. Przyszła na sam koniec. W prawej dłoni trzyma polską flagę, natomiast w drugiej amerykańską. Paul pewnie nieźle by ją ochrzanił za to, że jej nie wzięła. 

Na miejsce świętowania, siatkarze z obu reprezentacji wybrali hotel. Powód był jeden - bułgarscy kibice nie byli zbyt zadowoleni z wygranej Polaków, toteż pojawienie się w jakimkolwiek klubie groziłoby linczem. 
Tak więc, blisko trzydziestu gigantów osiadło się w korytarzu i największym pokoju polskiej reprezentacji. Rozpromieniona wygraną Alicja, już chyba drugą godzinę relacjonowała mecz swojemu narzeczonemu Leonowi przez komórkę. W tym samym czasie, ja, zdążyłam kupić trzy butelki swojego ulubionego czerwonego wina, z których siatkarze zostawili mi jedną, upominając aby wypiła najwyżej dwa kieliszki. 
- Właściwie to skąd wy się znacie? - Zapytał nieco pijany już Anderson, wskazując głową na siedzącego obok mnie Lotmana.
- Od szesnastego roku życia mieszkałam w Stanach, moja mama doskonale znała mamę Jasmine, a że już wtedy za nią latał.. 
- Dobra, dobra. - Mruczy Paul, któremu powieki co chwile opadają. 
- Mieszkasz w Stanach? 
- Mieszkałam, teraz pewnie z rok posiedzę w Rosji u Ali, a potem wracam wreszcie do... - Urywam czując, jak ciężka głowa Lottiego ląduje na moim ramieniu. Zerkając na siebie z Matt'em wybuchamy śmiechem by sekundę potem, siebie nawzajem uciszać.
Oboje po wyczerpującym układaniu Paula do łóżka, siadamy na drewnianej ławeczce na dworze, pod hotelem. Jak na Bułgarię przystało, noc jest ciepła. Jak dla mnie, za ciepła. 
- O czym myślisz? - Mruczy Anderson, rozprostowując sobie swoje umięśnione nogi. 
- Że brakuję mi tego przyjemnego polskiego chłodu. - Wypalam bez zastanowienia, na co przyjmujący uśmiecha się pod nosem.






4 komentarze:

  1. Lotman, Anderson, ciepła noc. Kupiłaś mnie w pełni! Czekam na rozwinięcie akcji, pozdrawiam : *

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć :) Zapraszam Cię na mojego bloga : http://nowonlyliveforyou.blogspot.com/ . Magda przeżywa gorące chwile z Facundo, a Piter, Misiek, Paul i Zibi jak zwykle mają miliony pomysłów. Zapraszam na bloga, a na pewno się dowiesz jakie. Pozdrawiam gorąco ! :)

    PS. Przepraszam za spam, ale może akurat spodoba Ci się moja fabuła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zapraszam do siebie na 14, jeśli masz ochotę i czekam na nowość u Ciebie : *

    OdpowiedzUsuń