Please, don't judge me.
Wzdychając ciężko, odkładam białego iPhona na nocny stolik.
Po raz kolejny zamykam zmęczone już oczy, próbując z całego serca uniknąć poczucia winy. Przylatując do Rosji obiecałam sobie, że nie będę stwarzać sobie nowych problemów, że nie będę komplikowała swojego życia. Chciałam uciec od nękających mnie spraw, chciałam je sobie przemyśleć w spokoju aby w chwili powrotu do Polski, podjąć odpowiednie i niewymuszone decyzje.
Seks by wszystko zepsuł, a zwłaszcza seks z mężczyzną który najwidoczniej nie jest mi obojętny. Oboje musielibyśmy stanąć w sytuacji bez wyjścia. A ja, chyba największa w świecie egoistka, nie jestem gotowa na stracenie kogoś takiego.
Zrezygnowana, zerkam przez ramię na śpiącego w moim łóżku Andersona. Na widok jego nagiej, umięśnionej klatki piersiowej, mimowolnie zaciskam dłonie w pięści. To, że moje rozgrzane ciało okrywa jedynie jego koszulka, i że obudziłam się z jego kojącym oddechem na obolałej szyi, czy ciepłą dłonią na biodrze, nie musi chyba oznaczać że uprawialiśmy seks.
- Elena. - Podnoszę wzrok na twarz bruneta, który zapewne od dłuższego czasu bacznie się mi przygląda. Na jego twarzy maluje się przejęcie, zapewne spowodowane moim zdenerwowanym i pytającym spojrzeniem utkwionym w jego osobie.
Mija chyba paręnaście minut, gdy Matt decyduje się na uniesienie swojego torsu, by następnie chwycić silnymi rękoma moje ramiona. Nie spuszczając wzroku z mojej twarzy, delikatnie kładzie mnie na białej, pachnącej naszymi perfumami pościeli. Przez moment, widzę że nad czymś się uparcie zastanawia, lecz po chwili, z pewnością opiera po obu stronach mojej głowy dłonie, i pochyla się nade mną, uśmiechając czule.
- Przecież doskonale wiesz, że nigdy bym ci tego nie zrobił. - Szepcze, dotykając opuszkiem palca mój czubek nosa. Ten gest zawsze nas rozśmieszał, więc i tym razem nie było wyjątku. Ktoś mógłby powiedzieć, że to nie powinno rozwiać moich wątpliwości tak szybko. Ale w tej chwili dochodzi do mnie fakt, że Amerykanin naprawdę nigdy nie zrobiłby mi krzywdy. Nie On. Przyglądając się jego roześmianym niebiesko-szarym oczom, nie zdaję sobie sprawy z tego, że przybliżamy się do siebie coraz bardziej, że między naszymi półnagimi ciałami, nie ma praktycznie żadnej szczeliny. Uświadamiam sobie to dopiero w momencie, gdy z transu uwalnia mnie dźwięk mojego iPhona. Bez zastanowienia wymykam się spod jego ciężaru, zabieram z szafki przedmiot i szybkim krokiem kieruję się w stronę kuchni. Przelotnie zerkam na ekran, po czym wyłączam urządzenie drżącymi dłońmi. Gdy podnoszę wzrok, w szybie okna zauważam jak wysoka sylwetka opiera się o framugę drzwi głośno wzdychając.
- Powiesz mi w końcu co cię tak dręczy? - Pytam zmęczonym już głosem. Kumulująca się we mnie bezsilność, nie pozwala mi po raz kolejny przymknąć oczu na jej zachowanie. Zawsze po rozmowie z tym kimś, stawała się obojętna, oziębła. Do końca dnia była obecna myślami gdzie indziej, odłączała się choć widać było, że jednocześnie stara się pozostać.
Nie zauważając z jej strony żadnej reakcji, podchodzę do niej i opatulam jej drobne ciało swoimi ramionami. Czuję jak opiera swoją głowę o moje przedramię, na co ja zanurzam nos w jej ciemnych, słodko pachnących włosach.
- Nigdy mu na mnie nie zależało. - Szepce jeszcze mocniej wtulając twarz. - A teraz, nagle oczekuje ode mnie, że mu pomogę, że przy nim będę. Nie kocham go Matt. - Elena odwraca się do mnie przodem, z bólem wymalowanym na twarzy. Nawet nie zauważyłem, kiedy moje serce przyspieszyło rytm bicia, jakby chciało wyrwać się z mojej klatki piersiowej i przeniknąć do jej środka aby dodać jej sercu otuchy. Brunetka chyba zrozumiała moje zdezorientowanie. Marszcząc swoje brwi, w zastanowieniu sięga po dwa kieliszki i stojącą w kącie blatu butelkę czerwonego wina. Na moment zamiera trzymając w dłoniach trunek, by po chwili z impetem rzucić nim o drewnianą podłogę.
- Mój ojciec jest sukinsynem i ma Alzheimera. - Warczy, przylegając do mnie całym ciałem. Całując ją w czubek głowy, uspokajam swoje myśli masując dłońmi jej plecy. W normalnych okolicznościach nieźle bym ją za ten występek ochrzanił. Teraz jednak zdaję sobie sprawę z tego, że to było jej potrzebne. Nawet ona, pozornie tak silna, młoda kobieta musiała się w końcu poddać napierającym na nią uczuciom, czy przeżyciom.
Są emocje które mnie poruszją. Zostaję.
OdpowiedzUsuńBoze kocham to! Tyle emocji i ten cudowny Anderson i Elena taka nieidealna, ale wystarczajaca. Byliby piekna para ale boja sie zniszczyc przyjazn. Pozdrawiam cie kochana :*
OdpowiedzUsuń'Wybicie barku. Niewyobrażalny ból. Zostajesz tak niefortunnie zablokowana, że kość wyskakuje Ci z miejsca w którym powinna być. Z łzami w oczach zjeżdżasz do boksu, tam od razu znajduje się przy Tobie sztab specjalistów którzy mają Ci ulżyć. Zakładasz osłonki na płozy i wychodzisz do szatni. By tam krzyczeć i uwolnić resztę emocji. By uwolnić nadzieję, że ktoś może Cię dostrzec na tych zawodach.'
OdpowiedzUsuńZapraszam serdecznie na rozdział pierwszy 'Love is the perfect ingredients to be happy'
http://blekitneoczy1.blogspot.com/2013/11/one.html
Pozdrawiam Anka